🌊 Soła: 261 cm ✅ NORM ➡️ stab.

System punktów · oswiecimskie.pl

Komentuj artykuły

+2 pkt za komentarz

Zgłaszaj zdarzenia

+5 pkt za zgłoszenie

Oceniaj treści

+1 pkt za ocenę

Wymieniaj nagrody

Bilety, zniżki i vouchery!

Fakty Oświęcim Fakty Oświęcim • •

Z rehabilitacji do świata zagadek. Historia Oświęcimianina

Jeszcze niedawno liczył kilometry podczas biegania, marszów nordic walking i górskich wędrówek. Później musiał nauczyć się czegoś, co nigdy nie…Zobacz więcej

Z rehabilitacji do świata zagadek. Historia Oświęcimianina
Z rehabilitacji do świata zagadek. Historia Oświęcimianina
Jeszcze niedawno liczył kilometry podczas biegania, marszów nordic walking i górskich wędrówek. Później musiał nauczyć się czegoś, co nigdy nie przychodziło mu łatwo: cierpliwości. Operacja biodra i rehabilitacja zmieniły jego codzienność, ale dały mu również czas na realizację pomysłu, który od lat odkładał na później. Paweł Bazylewicz, mieszkaniec Oświęcimia, zaczął pisać powieści. Dziś czytelnicy znają go jako Bazylego Lewicza, autora „Kobry” i „Afrodyty”.  W obu książkach sport, przyjaźń, codzienne sprawy i humor przeplatają się z zagadkami, w które bohaterowie wpadają czasem przez własną ciekawość. Pomysł napisania książki towarzyszył mu od dawna. Brakowało jednak czasu, a może również odpowiedniego impulsu. „Wcześniej zastanawiałem się, ile kilometrów uda się zrobić, a później znaczenia nabierało to, jak przejść kawałek drogi i jak organizm na to odpowie” - opowiada Paweł Bazylewicz. Rehabilitacja, która trwa do dziś, wymusiła zmianę codziennych przyzwyczajeń. Autor miał więcej czasu na obserwowanie ludzi, własnych reakcji i otoczenia. „To czas uczenia się cierpliwości, z którą nigdy nie miałem za bardzo po drodze” - przyznaje. Właśnie z tych doświadczeń narodziła się „Kobra”. Tytułowy bohater trafia na rehabilitację do Czernichowa. Powinien przede wszystkim odzyskiwać sprawność, ale jego ciekawość szybko prowadzi go w zupełnie innym kierunku. Paweł Bazylewicz nie ukrywa, że przekazał głównemu bohaterowi część własnych zainteresowań i przyzwyczajeń. Kobra lubi fotografię, aktywność fizyczną i obserwowanie ludzi. Bywa też uparty i nie zawsze potrafi zostawić sprawy własnemu biegowi. Nie oznacza to jednak, że czytelnicy poznają życie autora pod zmienionymi nazwiskami. „Nie chciałbym traktować tych książek jak pamiętnika ani klucza do rozpoznawania znajomych. Bohater może dostać czyjś sposób mówienia, cechę innej osoby i reakcję, którą sam wymyśliłem” - wyjaśnia. I dodaje z uśmiechem: „Kobra pozostaje osobną postacią. Nie chciałbym brać odpowiedzialności za wszystkie jego pomysły”. Druga powieść, „Afrodyta”, zabiera grupę przyjaciół na Cypr, a później na śląskie trasy sportowe. Autor wybiera miejsca, które dobrze zna, ponieważ łatwiej przychodzi mu wtedy opisywanie ich atmosfery i szczegółów. W planach ma już kolejne przygody bohaterów. Skąd pomysł na literacki pseudonim? „Paweł załatwia zwykłe sprawy, a Bazyli może wysłać bohaterów w podróż i sprawić im trochę kłopotów” - tłumaczy autor. Bazyli Lewicz to także zabawa literami jego prawdziwego nazwiska. Pseudonim pozwala mu oddzielić codzienne życie od twórczości i uniknąć automatycznego utożsamiania go z narratorem powieści. Na co dzień Paweł Bazylewicz pracuje w rodzinnej firmie zajmującej się handlem systemami rynnowymi. Pochodzi z Czeladzi, ale od 1995 roku mieszka w Oświęcimiu. Z fotografią związany jest od ponad 35 lat. Zaczynał jeszcze na studiach, później fotografował rajdy samochodowe, siatkówkę, a z czasem coraz częściej ludzi. „W fotografii najbardziej pociąga mnie możliwość zatrzymania czegoś, co za chwilę już się zmieni: wyrazu twarzy, światła, gestu” - opowiada. Podobnie podchodzi do pisania. Obserwuje zachowania, drobne gesty i szczegóły, z których później buduje sceny. Sport to kolejna ważna część jego życia. Od kilkunastu lat rozwija pasje związane z bieganiem, nordic walking, pływaniem i górskimi wędrówkami. Działa również w Stowarzyszeniu „Trochę Się Biega”, dzięki czemu poznał wydarzenia sportowe zarówno z perspektywy zawodnika, jak i organizatora. Nie ukrywa, że sportowe sukcesy nie zawsze oznaczały wysokie miejsca w klasyfikacjach. „Moje wyniki zwykle pojawiały się pod koniec tabel wyników, a często na ostatnim miejscu. Ale to dla siebie i pokonywania własnych możliwości i ograniczeń startowałem” - wspomina. Teraz liczy na powrót do zawodów po zakończeniu rehabilitacji. Tymczasem pisanie pozwala mu wypełnić przerwę od startów i nadal pozostawać blisko sportowych emocji. Paweł Bazylewicz zdecydował się na samodzielne wydawanie powieści. Szybko przekonał się, że postawienie ostatniej kropki wcale nie oznacza końca pracy. „Redakcja, korekta, przygotowanie plików, okładka, druk, dystrybucja, promocja - autor kończy powieść, a lista obowiązków dopiero się rozrasta” - opowiada. Największą satysfakcję daje mu jednak świadomość, że ktoś sięga po jego książkę i chce poznać dalsze losy bohaterów. Rodzina i znajomi przyjęli jego nową pasję z zaskoczeniem, ale również z dużym wsparciem. Niektórzy próbują nawet rozpoznać w fikcyjnych postaciach osoby ze swojego otoczenia. Dwie książki to dopiero początek. Pisarz pracuje nad kolejną powieścią zatytułowaną „Pogłos”. Ponownie pojawią się w niej sport, fotografia i relacje między ludźmi. Tym razem autor chce również pokazać, jak łatwo na podstawie niepełnych informacji stworzyć własną, pozornie przekonującą wersję wydarzeń. Ma już także pomysły na następne historie, między innymi związane z wyprawą w góry i projektem filmowym. Paweł Bazylewicz nie zamierza rezygnować ani z fotografii, ani ze sportu, ani z pisania. Swoją historią pokazuje, że nawet przymusowa przerwa od jednej pasji może otworzyć drzwi do następnej. A co powiedziałby osobom, które po pięćdziesiątce czy sześćdziesiątce uważają, że na nowe doświadczenia jest już za późno? „Zapytałbym: za późno na co konkretnie? Bo jeśli na spróbowanie czegoś, co od dawna chodzi nam po głowie, to sam wiek jeszcze o tym nie rozstrzyga” - odpowiada. I zachęca, żeby zaczynać od małych kroków. Kilku zapisanych stron, pierwszych zdjęć czy spaceru z kijkami. „Po pięćdziesiątce mamy już sporo doświadczeń, które mogą się przydać przy nowych zajęciach. Szkoda byłoby uznać, że służą wyłącznie do opowiadania, co kiedyś robiliśmy” - podsumowuje. Z twórczością Bazylego Lewicza można zapoznać się na jego stronie autorskiej na Facebooku. Opisy „Kobry” i „Afrodyty” oraz bezpłatne fragmenty obu książek czytelnicy znajdą na stronie autora w Virtualo.

Oceń artykuł

0.0/5

Komentarze

Bądź pierwszy! Dodaj komentarz do tego artykułu.

Udostępnij artykuł

📧 Subskrybuj nasz newsletter

Otrzymuj najnowsze aktualności z Oświęcimia prosto do swojej skrzynki odbiorczej.

📊 Statystyki Portalu

150
Odwiedziny dzisiaj
3,397
Artykułów
4.8/5
Średnia ocena
8
Źródeł

📈 Trend odwiedzin (7 dni)

Wed
Thu
Fri
Sat
Sun
Mon
Tue
Średnio 179 odwiedzin/dzień