HOKEJ NA LODZIE. Finał PP sukcesem, ale niedosyt pozostał...
Po długich siedmiu latach oczekiwań oświęcimscy hokeiści ponownie wystąpili w finałach Pucharu Polski. Awans do najlepszej "czwórki" był pierwszym celem podopiecznych Nika Zupancica i Michala Fikrta w tym sezonie. Droga do niego była wyboista, ale ostatecznie zadanie zostało zrealizowane... Re-Plast Unia znalazła się w finałowej "czwórce" i już w półfinale trafiła na głównego faworyta to sięgnięcia po Puchar Polski. Mowa o GKS-ie Tychy, czyli gospodarzach turnieju, urzędującym mistrzu Polski, liderze PHL i zdecydowanym rekordzistą w ilości zdobytych PP. Tyszanie - jak wszyscy wiedzą - to też odwieczny rywal oświęcimian. Stawka była zatem niebagatelna. Biało-niebiescy udowodnili w półfinale, że są zespołem z charakterem. Sprawili niespodziankę sporego kalibru, pokonując tyszan po serii rzutów karnych. Re-Plast Unia objęła prowadzenie podczas gry w przewadze (Luka Kalan). Później z backhandu w "okienko" przymierzył Dariusz Wanat i tyszanie dość szybko znaleźli się "pod ścianą". W trzeciej tercji GKS zdołał jednak doprowadzić do remisu 2:2 i potrzebna byłą dogrywka. W niej gole nie padły. Rozstrzygnięcie zapadło zatem podczas najazdów. Podczas rzutów karnych więcej zimnej krwi zachowali oświęcimianie i to właśnie oni zameldowali się w wielkim finale. Rywalem był broniący Pucharu Polski JKH GKS Jastrzębie. Obie drużyny znają się doskonale. Nic zatem dziwnego, że jedni i drudzy nastawieni byli przede wszystkim na destrukcję. Priorytetowe okazało się zabezpieczenie dostępu do własnej bramki. Szkoda, że biało-niebieskim na początku drugiej tercji nie udało się wykorzystać długiego okresu gry w podwójnej przewadze. To się zemściło. Już w 39 sekundzie ostatniej odsłony wynik otworzył Artem Iossafov. który poprawił strzał Macieja Urbanowicza. Re-Plast Unia za wszelką cenę szukała wyrównującego trafienia, ale to jastrzębianie za sprawą byłego zawodnika Unii - Martina Kasperlika zadali decydujący cios. Po nim oświęcimianie nie zdołali się już podnieść.
Oceń artykuł
Komentarze
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz do tego artykułu.