Zapałki + dziecko = pożar
Wracając z pracy wstąpiłem do sklepiku między przedszkolem a blokiem na ulicy Budowlanych, godzina 16.55. Tam oblężenie „krasnali” z dwuzłotówkami. Dzieci w wieku może 5 do 7 lat, nawet dobrze mówić niektórzy nie potrafili i chcieli kupić zapałki. Pani sprzedawczyni odmówiła im sprzedaży. Namawiali ją chwilę. Wyszli z nutą niezadowolenia i batonikiem.
Treść artykułu dostępna w źródle
Oceń artykuł
Komentarze
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz do tego artykułu.