Gmina. Skidzin i Wilczkowice grożą odłączeniem się od Gminy Brzeszcze
Kilkaset metrów niedokończonego chodnika i problemy z przydrożnym odwodnieniem – to kwestie, które spędzają sen z powiek mieszkańcom dwóch brzeszczańskich gmin: Skidzinia i Wilczkowic. Tamtejsi sołtysi od kilku lat monitują do władz Brzeszcz o sfinalizowanie rozpoczętych przed kilkoma laty inwestycji. Niestety, ku ich rozczarowaniu zakończenie prac z roku na rok zostaje przekładane, projekty zmian ulegają przedawnieniu, zaś włodarze Gminy wciąż tłumaczą się jednym argumentem – brakiem funduszy. Początkiem czerwca w skidzińskim Domu Ludowym odbyło się nadzwyczajne zebranie sołectw Wilczkowice i Skidzin, podczas którego wspólnie zastanawiano się nad przyszłością współpracy obu rejonów z gminną władzą. Zgodnie z zapowiedziami reprezentantów Skidzinia i Wilczkowic, brak chęci do podjęcia infrastrukturalnych inwestycji skutkować będzie zwołaniem referendum ws. odłączeniu sołectw od Gminy Brzeszcze i finalnym przyłączeniu ich do Gminy Oświęcim. Czy jednak groźbą okazała się efektywniejszą kartą przetargową? Zgromadzeni mieszkańcy ten pomysł zdali się jednak trzymać niczym asa w rękawie, decydując na kolejną, dyplomatyczną batalię z lokalną władzą. Na zebraniu stawiło się wielu lokalnych polityków. Reprezentujący powiat oświęcimski: starosta Zbigniew Starzec, członkowie zarządu powiatu Ewa Pawlusiak wraz z Tadeuszem Szczerbowskim, a także radna i była burmistrz Brzeszcz Teresa Jankowska. Z ramienia urzędu zjawili się: zastępca Burmistrza Robert Adamczyk oraz Przewodniczący Rady Gminy Ryszard Foks. Obecni byli także zwołujący spotkanie sołtysi: Jerzy Krawczyk i Zbigniew Stawowy oraz obecny radny tego okręgu - Jan Uroda. Każdy z zaproszonych wyraził swoją opinię na temat rzekomej opieszałości władz oraz nierównego traktowania Skidzinia i Wilczkowic w stosunku do pozostałych rejonów. Wiele było gorzkich słów, zarzutów, wyliczeń. Rozgoryczeni mieszkańcy obu sołectw, głosem radnego Urody zaatakowali obecnych na sali reprezentantów magistratu, zarzucając im stronniczość w dysponowaniu miejskimi funduszami oraz „tajemnicze ingerencje” w finansowe projekty inwestycji. „Jesteśmy po spotkaniu z wójtem Gminy Oświęcim, któremu przedstawiliśmy swoją sytuację, przybliżając to jak Gmina Brzeszcze nas ignoruje i mówiąc brutalnie nas olewa. To nie tak, że my walczymy o jakiś kawałeczek chodnika(…). Faktem jest dominacja pewnych gmin i my jako mieszkańcy naszych sołectw nie potrafimy tego zwalczyć” – zrelacjonował radny Jan Uroda. Choć rozumieć należy troskę i żal mieszkańców, nietrudno było jednak doszukać się populistycznych haseł i niczym niepopartych politycznych ataków, które zaprezentowali przedstawiciele sołectw. Zarówno Zastępca Burmistrza jak i Przewodniczący Rady starali się odpierać zarzuty, próbując niejako tłumaczyć zawiłości urzędowej machiny. Odniesiono się do wykresów inwestycji w poszczególnych dzielnicach Brzeszcz, wykazując dobitnie, że osąd dotyczący niesprawiedliwych podziałów funduszy jest mocno przesadzony i ma niewiele wspólnego z prawdą. „Czy to Skidzin, czy Wilczkowice, czy Jawiszowice, Zasole czy Bór wszędzie są ogromne potrzeby inwestycyjne. Jako władza Gminy staramy się, by te potrzeby w każdej z gmin równo zaspokajać. Przedstawiania wykresów z jednego jedynego roku to zwyczajne szafowanie informacjami. Warto spojrzeć na kilkuletnie podsumowania inwestycji w Skidziniu i Wilczkowicach, gdzie całość prezentuje się zupełnie inaczej” – przyznał podczas spotkania Zastępca Burmistrza, Robert Adamczyk. Po ponad dwugodzinnych dyskusjach trudno o jednoznaczne wnioski. Każda ze stron obstała przy swoich racjach. Jedni zabiegali o szybkie decyzje, drudzy już teraz tłumaczą ich brak… Lokalna polityczna karuzela kręci się swoim tempem. Chodnika wciąż brak… Web SoftPodziel się
Oceń artykuł
Komentarze
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz do tego artykułu.
Fakty Oświęcim
Oświęcim Online
UM Oświęcim
Oswiecimskie.pl
Powiat Oświęcim
Info Brzeszcze
UG Oświęcim
Policja Oświęcim
Kęty
Oświęcim 112
Zator
Gmina Osiek